Kraków | TINI: Got me started tour

01:48

Zastanawialiście się kiedyś jak to jest być gwiazdą, mieć tysiące (ba!) miliony fanów na całym świecie i być przy tym szczęśliwym człowiekiem? Ja owszem i to setki razy. Martina Stoessel jest żywym dowodem na to, że da się - trzeba tylko mieć w sobie do tego dużo siły i umieć wyznaczać sobie właściwe cele. :)

Dlaczego o tym mówię? Bo to właśnie pokazał mi cały wyjazd na koncert TINI. Uświadomił mi, że jest ona niesamowicie wdzięczną, kochaną i nieustraszoną osóbką, która ma gdzieś czy jej fani zgniotą jej małe ciałko pod hotelem w Krakowie - Tinistas doskonale wiedzą o co chodzi. :)


***
Do Krakowa miałam jechać z moją przyjaciółką (zapewne dobrze już Wam znaną) Kiną. Niestety bądź i stety akurat na dzień 3-ciego kwietnia przypisali jej testy do policji i nie było szans aby mogła ze mną pojechać, pomimo tego że wszystko było już ustalone i zarezerwowane. Na ostatnią chwilę udało mi się ubłagać na ten wyjazd Justynę - moją nową koleżankę, którą poznałam dzięki naszemu lokatorowi, Damianowi. Nieziemsko się cieszę, że ze mną pojechała i wytrzymywała moje widzi-mi-się siedząc ze mną do 1:30 w nocy pod hotelem w okropnym zimnie (nawet Kinga by tego dla mnie nie zrobiła ♥) - DZIĘKUJĘ KOCHANA!



***
Pojechałyśmy do Krakowa dzień przed koncertem i wróciłyśmy dzień po nim. Miałyśmy sporo czasu na spacerki po mieście, długie rozmowy no i oczywiście "szpiegowanie" TINI :D Już w dzień przyjazdu pojechałyśmy pod hotel Hampton by Hilton (domniemanego miejsca zatrzymania się wokalistki) i czatowałyśmy czy aby na pewno już nie przyjechała. Cieszyłyśmy się bo byłyśmy tak jako jedyne i liczyłyśmy na spotkanie z nią. Niestety bardzo się zawiodłyśmy (w sumie to chyba bardziej ja) ponieważ jak się później okazało czekałyśmy nie pod tym hotelem co trzeba - Sheraton od początku powinien być naszym celem. :) Dowiedziałam się o tym 3.04 z rana kiedy to poznałam Oliwię właśnie pod Hamptonem. Zgadałyśmy się i doszłyśmy do wniosku, że pojedziemy pod Sheraton'a żeby zobaczyć co tam się dzieje. W trakcie koczowania pod hotelem liczba osób z każdą godziną się zwiększała, w końcu też dotarła do nas Michalina - koleżanka Oliwii, z którą się umówiła pod hotelem. Jak to w takich sytuacjach bywa pod hotelem było dużo zabawy i śpiewu, ale nie zabrakło również lekkich spin i przekrzykiwania się. no cóż - tego nie da się uniknąć w większej grupie osób. W pewnym momencie Michalina wyciągnęła z plecaka flagę, z niedokończonym napisem "POLONIA". Tak się złożyło, ze ja i Oliwia miałyśmy czarne markery i pomogłyśmy Michalinie dokończyć dzieło. Dopisałyśmy jeszcze do tego "♥ TE AMA ♥" oraz nasze nicki z Instagrama w nadziei, że jak już flaga dotrze do Tini, to będziemy miały szanse na zauważenie. Z czasem dotarł też do nas Bartek, którego miałam okazję zobaczyć na żywo po raz pierwszy - bardzo fajny ziomek :D W trakcie koczowania doszły nas słuchy, że Tini ze swoim chłopakiem Pepe poszła zwiedzać Kraków, więc rozdzieliliśmy się i poszliśmy na poszukiwania piosenkarki. Biegaliśmy po rynku, przy wawelu i parku, a jak się później okazało nie chodziło o Tini, tylko o jej mamę i brata. :D So close... but not enough. Po tym całym zamieszaniu wróciliśmy pod Sheraton'a a tam co? Cała ekipa wraz z Tini wychodzą z niego i wsiadają do busa! Co to były za emocje! Wrzaski, ściski, płacz i nie wiadomo co jeszcze. Martina rozdała znikomą ilość autografów i z pomocą ochroniarza uciekła do busa. Musiała tak zrobić, bo zostałaby stratowana przez nastolatków. W tamtym momencie bardzo żałowałam, że nie dali nam koło wejścia bramek tak jak w przypadku Violetta Live 2 lata temu. No ale cóż, było minęło - niestety nie dało się nad tym zapanować. Tzn. dało się, ale do tej akcji potrzebny byłby tłum ogarniętych ludzi. :) A że tutaj emocje wzięły górę, to wyszło jak wyszło. :)
Po całej akcji dołączyła do nas Evex i pomimo, że Tini i jej ekipa już odjechali na arenę, my wciąż czekaliśmy jako jedyny pod hotelem w nadziei, że jeszcze przed koncertem wróci na obiad - co się oczywiście nie wydarzyło. :)



***
Nieznajomość miasta Kraków zarówno przeze mnie jak i Ewelinę poskutkowało naszym niemal godzinnym spóźnieniem na własne spotkanie z widzami. Pod arenę dotarłyśmy mniej-więcej na godzinę 17. Bardzo się cieszę, że w tak licznych grupach przychodziliście do nas, żeby pogadać, zrobić sobie zdjęcie czy też wziąć autograf. Jak już wielokrotnie wspominałam uwielbiamy się z Wami spotykać i nie ma co się bać. Uwierzcie, że widać po Was jak się na nas patrzycie, ale z niewiadomych powodów boicie się podejść. :) Takie wielkie wydarzenia są właśnie genialną okazją do spotykania Was i poznania w jakimś stopniu. Jest to niesamowite przeżycie, dlatego zachęcam Was do przełamywania nieśmiałości. :* ♥



***
Sam koncert był niesamowitym wydarzeniem zarówno pod względem technicznym jak i emocjonalnym. Stworzyliśmy między nami a Tini bardzo rodziną więź i jestem pewna, że gdyby tylko mogła zeszłaby z tej sceny żeby nas wszystkich uściskać. 
Repertuar, stroje, światła, wstawki filmowe - to wszystko było nieziemsko przygotowane i dopracowane w każdym detalu. Martina bardzo się wzruszyła podczas naszych koncertowych akcji i widać było, że bardzo miło ją zaskoczyliśmy. Przy okazji nauczyła się kolejnego polskiego zwrotu. Tym razem pytała się nas "Jak się masz?". Jak tak dalej pójdzie, to niedługo Tinka będzie swobodnie z nami po polsku rozmawiać. ♥
Pomimo, że nie miałam okazji spotkać Tini twarzą w twarz, jej gest podczas koncertu sprawił, że poczułam się jakbym jednak miała tą okazję i jakbym była dla niej znajomą osobą. Pamiętacie flagę, którą Tini miała na sobie podczas "Siempre Brillaras"? Tak, dobrze myślisz... to była ta sama flaga, którą robiłyśmy z Oliwią i Michaliną pod Sheraton'en w oczekiwaniu na naszą księżniczkę. Jak tylko zobaczyłam te krzywo narysowane przeze mnie serduszka od razu napisałam sms'a do Michaliny z "dobrą nowiną". Evex świadkiem jak tam prawie zeszłam na zawał. Żałuję, że nie miałam okazji pogadać z Martiną, jednak ta flaga sprawiła że było mi lepiej - czułam się jakby to ona osobiście wzięła ją z moich rąk, ubrała ją na siebie i podziękowała za miły gest. To było niesamowite patrząc na to z perspektywy tego że pochodzi ona z Argentyny, że była główną aktorką w moim ulubionym serialu, że to co widziałam na ekranie przeniosło się do Tauron Areny i było rzeczywistością. Wielu Tinistas z Polski miało już okazje ją spotkać, mieć z nią zdjęcie, przytulić ją, a dla mnie ten śmieszny kawałek materiału tak bardzo ważny dla naszego kraju jest dla mnie właśnie jak to spotkanie, jak to zdjęcie - niesamowitym przeżyciem, którego z pewnością nigdy nie zapomnę ♥


Cała relacja wideo już wkrótce na moim kanale! :)

You Might Also Like

3 komentarzy

  1. byłaś pod hotelem? będą jakieś zdjęcia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, byłam pod hotelem :) Całą reszta z mojego wyjazdu znajdzie się we vlogu, który wrzucę wkrótce na kanał :)

      Usuń
  2. Aww *.* A ja się czułam jakbym już Was znała długi czas. Fajnie, że w pewnym stopniu mogłyśmy razem przeżyć tak ważny dzień :* Czekam na vloga i mam nadzieję, że do zobaczenia ♥

    OdpowiedzUsuń

Co sądzisz o moim blogu? Mam nadzieję, że Ci się podoba. :)
Dziękuję bardzo za komentarz ;*

Następny cover

Polecany post

We love you harder ft. Evex - MEDLEY

Z Eweliną nie widziałyśmy się od czasów naszego pierwszego wspólnego nagrania. Była to polska wersja piosenki "Codigo amistad" z ...

Popular Posts