Życie jest nieprzewidywalne.

17:58

Może ciut za głęboki tytuł posta, ale chciałabym zachować go w takiej formie. Dziś będzie troszkę inaczej. Znacie mnie jako osobę pozytywną, pełną energii, dodającą otuchy. Niedawno jednak przyszedł czas, gdy ja potrzebowałam tego od Was. No i się nie zawiodłam. :) Dodaliście mi siły i za to jestem Wam niezmiernie wdzięczna. Przechodzę teraz ciężki okres w moim życiu - praca i ostatnia klasa. Są to rzeczy, które jest mi mega ciężko połączyć, a nie mogę zrezygnować ani z jednego, ani z drugiego. Nie wiem dlaczego idzie mi tak ciężko? Na pewno sporą wagę ma tutaj moje lenistwo, ale nie wierzę w to, że jest ono tak wielkie abym miała nie skończyć szkoły. Może mówię jak typowy nieuk, może mi się tylko wydaje, ale mam wrażenie że nauczyciele się po prostu na mnie uwzięli... Zapewne niektórzy z Was sami wiedzą jak to jest. :/ 
Nie jest normalną sytuacją kiedy odzywam się na polskim (bo właśnie z tego przedmiotu jestem zagrożona) i to co mówię jest źle, a to co powie koleżanka obok innymi słowami, bądź tymi samymi w innej kolejności - jest DOBRZE. Po prostu w to nie wierzę. Jakkolwiek bym nie próbowała odpowiedzieć na jakieś pytanie - zawsze jest źle. Każde moje wypracowanie "nie nadaje się do czytania", a każda nieobecność na języku polskim jest przecież spowodowana ucieczką, bo nie chcę się uczyć... 
Porażka. Jak zdam to będzie cud. 

Ale...
Dziś nie o tym miała być mowa. Chciałam po prostu nawiązać do tego co teraz dzieje się w moim życiu. Może niektórzy z Was wiedzą, a jeśli nie to ten post jest właśnie po to by Was poinformować. Co prawda jest to w jakimś sensie obnażanie się w mojej prywatności, ale czuję się zobowiązana powiedzieć Wam o tym. Dokładnie tydzień temu zmarł mój młodszy ze starszych braci Kuba. Miał 22 lata i od urodzenia dręczyły go przeróżne choroby jak nie wrodzone, to załapane gdzieś tam po drodze. Przez całe swoje życie miał bardzo obniżoną odporność i każda kolejna choroba była dla niego katorgą, która wykańczała jego organizm. Nie miałam z nim jakiejś mocnej więzi, ponieważ przez swoją niepełnosprawność nie mógł mówić, ale rozumiał to co się mówiło do niego. Porozumiewaliśmy się z nim na migi. Tylko rodzina wiedziała o co może mu chodzić, osoby z zewnątrz musiały się dowiadywać, bo był to nasz taki slang :) Po jego śmierci odczułam wielki żal. Miałam wyrzuty sumienia, że nie spędzałam z nim więcej czasu i że odszedł tak szybko, a w dodatku bez pożegnania. Moi widzowie bardzo mi pomogli, tak samo jak Przemek, który ciągle mnie wspiera w tym trudnym okresie. Chcę Wam za to podziękować, bo internet i rozmowa z Wami jest dla mnie w tym momencie odskocznią od tego wszystkiego. I pomimo, że mam w tym momencie łzy w oczach, wiem że ten smutek jest chwilowy. Powoli zaczynam rozumieć, że teraz jest mu lepiej. :) Nawet z mamą żartujemy sobie, że teraz tam na górze opiekuje się nim mój tato. :)
Mam nadzieję, że ta rana szybko się zagoi, ale jednocześnie pamięć o Kubie nie zaginie. 


You Might Also Like

2 komentarzy

  1. Wielkie wyrazy współczucia :((
    Trzymaj sie! 😘😓

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mi przykro z powodu Twojego brata, Sharon. Mam wielką nadzięję, że Twoja sytuacja ze szkołą się poprawi ,i że powróci Ci energia i jakoś sobie poradzisz. Przecież to TY!

    OdpowiedzUsuń

Co sądzisz o moim blogu? Mam nadzieję, że Ci się podoba. :)
Dziękuję bardzo za komentarz ;*

Następny cover

Polecany post

We love you harder ft. Evex - MEDLEY

Z Eweliną nie widziałyśmy się od czasów naszego pierwszego wspólnego nagrania. Była to polska wersja piosenki "Codigo amistad" z ...

Popular Posts