Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela...

09:51

Aj kochani. Przez ten tydzień tyle się u mnie wydarzyło, że nie sztuka to opisać. Jak zwykle moje nerwy są zszargane, łzy wylewane są litrami, a moje ogólnie samopoczucie można zamknąć w słowie „zmęczona”. Zmęczona wszystkim dookoła. Jednakże dzisiaj chcę Wam napisać o jedynej wspaniałej rzeczy, która wydarzyła się w tym tygodniu. O uroczystości zaślubin mojego kuzyna, na którą zostałam zaproszona wraz z Przemkiem.




Z moim kuzynem Piotrkiem rzadko się widujemy. Raz do roku to maksymalnie. Jednak kiedyś, było z nas zgrane kuzynostwo. Piotrek, kuzyn Rafał i mój brat to była jedna z bardziej zgranych ekip jakie widziałam.  Od kilku lat mięliśmy z Piotrkiem słaby kontakt, więc gdy przyszedł do mnie z zaproszeniem na wesele byłam zaskoczona, ale również zaszczycona i zdumiona tym, że pamiętał o mnie i chciał bym tam była w tak ważnym dla niego dniu. Bez chwili zastanowienia zdecydowałam się uczestniczyć w uroczystości i zaczęłam planować. Podróż na drugi koniec polski wydawała się świetnym pomysłem, dopóki nie okazało się, że wszyscy nie zmieścimy się do jednego samochodu i wraz z Przemkiem będziemy musieli jechać drugim. Perspektywa 600 km za kierownicą z początku mnie przerażała, jednak później przyzwyczaiłam się do tej myśli i przyjęłam na klatę moją misję życia. :D Pierwszy raz jechałam tak daleko i jako młody kierowca musiałam mieć oczy dookoła głowy jeszcze bardziej niż doświadczeni kierowcy. Po  200 km drogi stwierdziłam, że nawet spoko się jedzie i nie było co się stresować. Jednak zmieniłam zdanie gdy pojechaliśmy niepotrzebnym objazdem i zajechaliśmy przypadkiem w centrum Krakowa. Takie małe wpadki. :D Na szczęście dojechaliśmy na miejsce, co prawda z dwugodzinnym opóźnieniem, ale cali i zdrowi. W drodze powrotnej staliśmy w 17 km korku, ale to już mało ważne ;D

Uroczystość zaślubin była piękna. Podczas całej ceremonii w kościele zastanawiałam się „Boże, jak my żeśmy już wyrośli. Niedługo każde z nas powychodzi za mąż bądź się pożeni i będziemy mieli własne rodziny. To jest mega dziwne patrząc na to jak jeszcze niedawno biegaliśmy wszyscy u babci na wykopkach albo na zrzucaniu siania. Hahaha, niby takie wiejskie wspominki, ale jak mnie takie są najlepsze <3

W sumie to nie wiem jak mogę opisać samo wesele. Było dużo tańców, zabaw, jedzonka i śmiechu. Nie wybawiłam się tak jakbym chciała, ale cieszę się, że mogłam tam być i zobaczyć tak śliczną parę jak Piotrek i Justyna. J Nawet na weselu, po głowie chodziło mi wydarzenie, które miało miejsce dwa dni przed wyjazdem, a jak wróciłam z niego było tylko gorzej.

Krótko mówiąc miałam wypadek samochodowy. Nie był taki straszny jak to teraz brzmi, ale mój piękny nowiutki Golfik, którego miałam nieco ponad dwa tygodnie poszedł do mechanika i nie wiadomo kiedy i czy wgl od niego wyjdzie. :/ W nocy, jadąc z pracy i po spotkaniu ze znajomymi do domu, na zakręcie na środku jezdni leżało koło samochodowe. Z racji, ze to był zakręt, jechałam pod górkę, to zauważyłam je w ostatnim momencie (tzw. „martwy punkt”) skręciłam szybko, żeby je ominąć, ale jednak prawa strona mojego auta na nie najechała. Dużo części do wymiany, długi czas oczekiwania na wypłatę ubezpieczenia od strony sprawcy i masa nerwów, bo czym będę jeździć do pracy? Achhh, szkoda gadać. :/ W dodatku po powrocie z wesela dowiedziałam się, że moja malutka Lili (króliczek), którą miałam 2 tygodnie skonała wczoraj w nocy. Biedactwo miało chyba zapalenie dziąsła, a na weekend nie było gdzie iść z nią do weterynarza. :/ Jakby tego było mało, wczoraj kot wbiegł mi pod koła samochodu i go chyba zabiłam. Mówię chyba, bo jadąc tamtędy następnego dnia, nie było śladu po kocie, ani nawet żadnej wzmianki o tym, ze mogło tam dojść do potrącenia zwierzęcia. Pechowy tydzień. Po prostu bardziej pechowy chyba być nie może. Dobrze, ze udało nam się odbyć podróż do Rzeszowa w spokoju i bez żadnych „ostrzejszych” przygód. J Jak widzicie moja wakacje na razie spędzam na rozjazdach, problemach i pracy. A jak Wy spędzacie swoje? Obyście nie mieli żadnych zmartwień. J :* 
























You Might Also Like

0 komentarzy

Co sądzisz o moim blogu? Mam nadzieję, że Ci się podoba. :)
Dziękuję bardzo za komentarz ;*

Następny cover

Polecany post

We love you harder ft. Evex - MEDLEY

Z Eweliną nie widziałyśmy się od czasów naszego pierwszego wspólnego nagrania. Była to polska wersja piosenki "Codigo amistad" z ...

Popular Posts