See you again.

19:54

Wiecie jak to jest stracić najlepszą przyjaciółkę? Osobę, z którą się wychowałaś? Z którą spędziłaś praktycznie 3/4 swojego dotychczasowego życia? Niby to było do przewidzenia. Każda z nas wiedziała, że po zakończeniu szkoły, trzeba będzie rozpocząć własne życie, tylko dlaczego akurat takie?

"It's been a long day without you my friend
And I'll tell you all about it when I see you again
We've come a long way from where we began
Oh, I'll tell you all about it when I see you again
When I see you again"



Nie bójcie się, nikt mi nie umarł. Jednak tak się właśnie czuję. Czuję jakby część mnie, którą uzupełniała moja przyjaźń z Kingą umarła. Straciłam kogoś kto był najbliższą mi osobą. Z dnia na dzień jest coraz gorzej i tak naprawdę od kilku już tygodni, jak nie miesięcy, jestem całkowicie rozstrojona psychicznie. Natłok wszystkich wydarzeń, które miały bądź dopiero będą miały miejsce jest dla mnie na tyle straszny, że każdy poranek witam z myślą "dlaczego?". 
Z Kingą miałyśmy wiele planów, mamy wiele wspomnień, ale droga którą wybrała jest dla mnie całkowicie niezrozumiała i pomimo tego, ze czuję się jej przyjaciółką, nie akceptuję jej wyboru. Nie mogę patrzeć na to jak decyzja jaką podjęła zmienia ją oraz jej życie. Zawsze marzyła by zostać policjantką albo żeby grać w piłkę. To były jej priorytety. Nie rozumiem więc dlaczego wymieniła to na szarą spódnicę i życie w zamknięciu. Dziewczyna, która tak naprawdę nie potrafi usiedzieć w miejscu, ma totalne ADHD wybrała drogę w której uwięziła się na własne życzenie. Do pewnego czasu było to tajemnicą, ale kiedy siedzi tam już od tygodnia chyba wolno mi powiedzieć, że Kinga wybrała zakon. Tak po prostu zostawiła znajomych, przyjaciół i rodzinę po to by się więzić - inaczej tego nie można nazwać.
Teraz pewnie mnie zapytacie "Ale jak to? Dlaczego nie akceptujesz jej wyboru, skoro razem chodziłyście na pielgrzymki, spotkania młodych i inne wydarzenia chrześcijańskie?". Spieszę tłumaczyć. Tak jak pisałam, ona nie potrafi usiedzieć w miejscu, to jest dziewczyna szalona, z charakterem. Nie pasuje mi do niej wyciszenie, zaduma czy też możliwość odrzucenia swoich życiowych priorytetów. To nie jest do niej podobne. To nie jest ona. Po za tym, przecież można być wierzącym, można głosić Słowo Boże, ale nie trzeba się od razu izolować od świata twierdząc, że "to jest powołanie". Dobrze, rozumiem co to jest, bo znam osoby, które naprawdę są księżmi lub siostrami zakonnymi z powołania. Jestem jednakże pewna, że to nie Kinga. 
Jest mi z tym cholernie ciężko, bo przez ten tydzień jak ona tam jest, totalnie się zmieniła. Jej mama opowiadała mi, że robi tam rzeczy, których w domu nigdy w życiu nie robiła. Ba! Robi to z największą ochotą. Nigdy tego nie zrozumiem i już nawet nie chcę próbować. Dzisiaj "miałam przyjemność" osobiście zamienić z nią dosłownie parę słów przez telefon. Jaki z tego wniosek? Ona już tam zostanie i jej osobowość zostanie poddana takim operacjom psychologicznym aby została tam jak najdłużej. Obiecałam sobie, że jeżeli nie wykaże ani krzty chęci kontaktu ze mną, ja zrywam tą znajomość. Zanim tam poszła mówiła mi "Czemu się na mnie denerwujesz? Przecież będziemy mogły się widywać, rozmawiać przez telefon, będziesz mnie odwiedzać". Po tym co dzisiaj mi powiedziała, nie mam ani chęci, ani nawet poczucia winy z racji iż nie chcę jej odwiedzić. Jak czytam to wszystko od początku, wydaje się być to śmieszne, ale uwierzcie, że przeżywam w tym momencie piekło. Piekło zwane odrzuceniem przez najważniejszą osobę w moim życiu. 
Chyba jeszcze nigdy się przed Wami tak nie otworzyłam, ale po prostu tego potrzebowałam. Rzadko pisze notki sentymentalne, opisujące to co czuję. Ale czasem trzeba. 



Dbajcie o Waszą przyjaźń i doceniajcie ją, bo nigdy nie wiadomo jak potoczą się Wasze losy :(








You Might Also Like

8 komentarzy

  1. Wszystko się jakoś ułoży i wszytko wrócici do normy zobaczysz. Będziemy przy Tobie w trudnych chwilach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie spodziewałam się tego :/ na początku myślałam, że się pokłóciłyście i juz nie jestescie przyjaciółkami.. ale nie sądziłam, że chce być zakonnicą. Taka żywiołowa dziewczyna, ładna, uśmiechnieta, szaloona ( widac po minach na zdjęciaqch xD) wybiera coś takiego.. widocznie jest bardzo religijna.
    Ale .. ja bym tak nie potrafiła. Tak nagle się wyciszyć, być spokojnym czowiekiem, oddanym Bogu i tylko jemu. Rozumiem, że to kwestia silnej wiary, ale przecież życie przed nią!
    Owszem, to jej wybór, ale.. ja tez jestem mocno zszokowana i pełna żalu.Kinia: Człowiek roku, sportsmenka.. i zakon. Znam wiele zwariowanych zakonnic, ale one juz nie były takie jak kiedyś. Straciły tę iskierkę, rozmowy z nimi stały się jak rozmowa o pracę.. taka oficjalna.. one cały czas ręce złożone, plecy maks wyprostowane, i ten spokój w głosie.. Nie mogę tego pojąc.. jak.,,? :c Jest mi tak jakoś przykro, nie wiem,czemu akurat taki wybór? Mówiła Ci o tym?

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiem ci szczerze, że mi ciebie żal :/, tylko nie w sposób ,, matko, żal mi tej kretynki" tylko naprawdę, żal :(. Wyobrażam sobie co czujesz :/. I to musi być naprawdę okropne..Na zdjęciach serio widać, że jesteście ze sobą związane i teraz tak nagle takie coś :/. Ehh... współczuję.. serio :/. I naprawdę doceniam to, że napisałaś nam to wszystko, to napewno bylo bardzo trudne, za co cię podziwiam :).
    Monika O.

    OdpowiedzUsuń
  4. Olu, rozumiem Cię doskonale. W tym momencie nie potrafię sobie wyobrazić co by było, gdyby to moja przyjaciółka wybrała taką drogę. Ale jeśli ona naprawdę tego pragnie, jeśli zakochała się w Panu Jezusie i jeśli to właśnie z Nim pragnie spędzić resztę swojego życia, to pozwól jej na to, zaakceptuj jej wybór i wspieraj ją. Nie możesz jej teraz zostawić, ona Ciebie potrzebuje. Przecież to, że zostanie siostrą zakonną nie przeszkadza jej w tym, żeby np. grać w piłkę nożną :)
    Ty kochasz Przemka i planujesz z nim wspólną przyszłość, nie wyobrażasz sobie życia bez niego, prawda? Tak samo Twoja Kinga - pragnie spędzić swoje życie jak najbliżej Jezusa. Ona uważa, że to jest jej powołanie, tak? Jeśli to naprawdę powołanie, to Kinga będzie tam bardzo szczęśliwa i raczej nic nie przekona jej do zmiany decyzji, a jeśli to nie jest jej powołanie, to pewnie nie wytrwa do końca. To się okaże z czasem.
    Bardzo często jest tak, że to właśnie ludzie, po których nikt się tego nie spodziewa dokonują takich wyborów.
    Chyba chcesz, żeby Twoja ukochana przyjaciółka była szczęśliwa, prawda? Pozwól jej na to, nie zrywaj z nią kontaktu. Pomyśl, gdybyś to Ty wybrała taką drogę, chciałabyś, aby osoba bliska Twojemu sercu była razem z Tobą i Cię wspierała w Twojej decyzji. :)
    Z tego co wiem, jesteś osobą pobożną, dlatego zastanów się nad tym jeszcze, pomódl się w tej intencji. Na pewno wszystko się ułoży Kochana :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. Nie jest tak jak mówisz. To, że jest siostrą zakonną własnie najbardziej przeszkadza jej w graniu w piłkę. To, ze ona tam siedzi na maxa utrudnia nam kontakt. Ba! Ona tego kontaktu nie chce, po tym jak mnie o niego błagała. Skoro ona ma mnie gdzieś, ja tym bardziej. Nie zamierzam się przed nią płaszczyć, bo nie mam na to nerwów ani ochoty.

      Usuń
    2. A jeśli mogę spytać, to co takiego się stało, że nagle nie chce utrzymywać z Tobą kontaktu?

      Usuń
    3. W każdym razie mam nadzieję, że wszystko się ułoży i będzie dobrze. Jesteśmy z Tobą :)

      Usuń
  5. 15 czerwca 2014 roku na bloggerze poznałam pewną cudowną osobę. Początkowo przeprowadzałyśmy, krótkie rozmowy w komentarzach pod rozdziałami (pisała i w sumie nadal pisze fan fiction) najcześciej dotyczące Warsaw Shore, potem zaczęły sie e-maile, a na samym końcu gg, smsy, fb i wszystko co możliwe. Zaledwie w ciagu niecałego miesiąca bardzo się do niej przywiązałam i zaczynałam powoli uważać ją za kogoś dla mnie ważnego. Aż po kilku tygodniach mogłam w pełni świadomie nazwać ją moją prawdziwą przyjaciółką. Pisałyśmy każdego dnia, od wstania rano aż do później nocy, gdy zaczął się rok szkolny, miałyśmy pełno nauki, nie miałyśmy siły i tak zawsze znalazłyśmy chociaż chwile czasu na rozmowę, mimo dwóch lat różnicy pomagałyśmy sobie w nauce (ja jej w angielski ona mi w matematyce). Nigdy nie brakowało nam tematów do rozmowy. Była jedyną osobą, która wiedziała o mnie wszystko nawet moi własni rodzicie mniej wiedzą o mnie. Zawsze wyciągała mnie z dołków. Mimo, że dzieliło nas 335 kilometrów była ze mną, niestety nie ciałem, ale chociaż duchem. Po pierwszej kłótni, płakałam bez przerwy do momentu pogodzenia (czyli jakąś godzinę, ale mniejsza XD) Aże końcu przyszedł 11 stycznia 2015 roku. Dzien w którym po raz pierwszy przestałyśmy ze sobą gadać na prawie miesiąc tylko i wyłącznie dlatego, że pokłóciliśmy sie o jakąś głupotę. Na szczęście na początku lutego Kasia (bo tak ma na imie) ma urodziny i z tej okazji złożyłam jej życzenia najlepszej jakie umiałam, bo nigdy nie byłam dobra w składaniu życzeń. O dziwo rozmawiałyśmy jeszcze chwile, napisałam jej wszystko co w tamtym momencie czułam, przeprosiłam, sama nawet nie wiedziałam za co, ale przeprosiłam, bo mi na niej zależało. Wybaczyła, ale nie była juz taka sama jak kiedyś. Zrobiła sie mniej czuła. Nie pisała mi juz takich rzeczy, jak na początku, ale nie widziałam tego. Dla mnie najważniejsze było, że w ogóle była. Byla do poniedziałku wielkanocnego. Wtedy wszytko się skończyło. Przestała pisać. Próbowałam jeszcze walczyć i naszą przyjaźń wielokrotnie, ale bez skutecznie, bo nawet na te wiadomosci przestała odpisywać w którymś momencie. Byłam smutna, co noc płakałam, bo czułam sie osamotniona, porzucona, oszukana, ale z czasem mi przeszło odpuściłam sobie, bo stwierdziłam, że to nie ma sensu.

    Podsumowując.
    Nie mam już z nią wcale kontaktu, w sercu nadal mam dziurę, w jej kształcie, ale muszę żyć dalej, z dnia na dzien jest coraz lepiej.
    Uwierz mi Olu, nie ma końca świata, masz jeszcze kontakt z Kingą, może jeszcze zrezygnuje z zakonu, może coś się zmieni. Nawet jeśli nie i wasza przyjaźń już na prawdę się zakończy to uwierz mi na początku nie bedzie kolorowo wiadomo, będziesz za nią tęsknić, bedzie Ci brakować jej obok siebie, ale z czasem bedzie coraz lepiej.


    P.S. Nie zwracaj uwagi na błędy jeśli sie pojawiły albo na to, że gadam bez sensu. Jest zaraz 4 nad ranem i nie wiem co się wokół mnie dzieje XD

    OdpowiedzUsuń

Co sądzisz o moim blogu? Mam nadzieję, że Ci się podoba. :)
Dziękuję bardzo za komentarz ;*

Następny cover

Polecany post

We love you harder ft. Evex - MEDLEY

Z Eweliną nie widziałyśmy się od czasów naszego pierwszego wspólnego nagrania. Była to polska wersja piosenki "Codigo amistad" z ...

Popular Posts