Praktyki :)

11:04

Cześć :) Dzisiejszy wpis będzie poświęcony naszym klasowym praktykom, a mianowicie o prawie dwóch tygodniach spędzonych we Wrocławiu. :D Tak jak kiedyś pisałam w noce, przyszedł czas aby nasza klasa realizowała praktyki w swoim zawodzie. Niektórzy, tak jak ja, pojechali do Wrocławia, a niektórzy chodzili się douczać na terenie powiatu. No cóż. :D Na samych praktykach, jako w pracy było super. Cała grupa jadąca do Wrocławia została podzielona na mniejsze i przydzielona do konkretnych firm. Ze mną w grupie był kolega z klasy Mateusz. Po przyjeździe w poniedziałek (18.11) do Wrocka musieliśmy sami trafić do naszych firm. Jak na złość w tym mieście jest kilka działalności o nazwie Studio Graffix :// Reasumując mam na myśl to, ze zanim doszliśmy z Mateuszem do naszej firmy przez 3 godziny włóczyliśmy się po mieście. Innymi słowy - zgubiliśmy się. :P W Studiu była świetna ekipa poniżej 35 roku życia, totalny luz jeżeli chodzi o swobodę pracy. Nie było czegoś takiego, że ktoś się o coś martwił, czy kogoś bał. No może nasz kochany szef czasem się denerwował, ale na szczęście to nie było ani z mojej, ani z Mateusza winy. Tak więc było spoko. Natala i Krystian też są świetni, ciągle żartowali, pomagali nam jeżeli czegoś nie ogarnialiśmy i myślę że dobrze nas przygotowali do dalszej nauki. :P Co ja tam robiłam w tej pracy? W sumie sporo tego było i nie wszystko mogę pamiętać, ale wiem ze było coś takiego jak:
- wycinanie folii na ploterze, 
- oklejaliśmy witryny sklepów folią OWV (taką z pustymi kropeczkami, jak czasami są na szybach autobusów), 
- laminowaliśmy wydruki, 
- dużo projektowaliśmy, np. różne wizytówki, ulotki, naklejki na samochód, roll up'y, 
- nauczyliśmy się robić nadruki na koszulki metodą sublimacyjną, 
- robiliśmy nadruki na koszulki za pomocą flexa, 
- składaliśmy pieczątki, 
- no i czasem przystało nam zajmować się obsługą klientów. :D
Ogółem rzecz biorąc robota super! Bardzo mi się tam podobało. Jak tylko będę potrzebowała którejś z ich usług, na pewno się do nich zgłoszę. Wzięłam na pamiątkę wizytówkę, tak więc będzie ok. :P

Piotrek (szef firmy) pozwolił mi i Mateuszowi zrobić sobie na koniec coś co wykonuje ich firma. Z Mateuszem postawiliśmy na koszulki z własnym nadrukiem, ale ja sprezentowałam sobie dodatkowo pieczątkę. :D Hoho, bez zbytniego przechwalania się powiem Wam, że pieczątkę tak samo jak i koszulkę zaprojektowałam sama. :P






Doobra koniec przynudzania o robocie! Lepiej pogadać o tym co się robiło po niej. :D Jakby nie patrzeć przychodziliśmy z pracy najpóźniej ze wszystkich i albo znajomi musieli na nas czekać, żeby iść na miasto, albo po prostu nie czekali i szli sami. W efekcie trochę nas omijało, no ale to już nie nasza wina i w sumie teraz tak na to patrząc nie przeszkadza mi to. :D Wychodząc na miasto albo chodziliśmy sobie po rynku, albo po prostu szliśmy do sklepu po małe co nieco i wracaliśmy do hostelu. :P W sumie to w hostelu działo się więcej niż na mieście, bo to właśnie tam rodziły się najgłupsze pomysły i najdziwniejsze przygody. :D Nie mogę Wam zbytnio powiedzieć, co się tam działo, bo najzwyczajniej w świecie nie pamiętam. Hahaha i nie, to nie przez to, że film mi się urwał czy coś. Po prostu mam krótką pamięć. :D Pamiętam tylko, że ostatniego dnia mój kolega był na tyle głupi, żeby nalać mi żelu pod prysznic do buta! No kretyn, normalny kretyn. Nie wiem jak inaczej go określić. Ogółem śmiesznie było popołudniami. Któregoś dnia po pracy stwierdziliśmy, że pojedziemy na Flash Moba, który był organizowany na Dworcu Głównym z okazji Dnia Życzliwości czy coś. Jak na naszego pecha przystało, zamiast wysiąść na Dworcu Autobusowym, to mądrzy my pojechaliśmy piętnastką do końca i wylądowaliśmy na jakiejś Wiśniowej. :D Poczekaliśmy tam, wsiedliśmy w tramwaj powrotny i w końcu dotarliśmy na Dworzec - szkoda tylko, ze już po Flash Mobie. Rozdawali tam takie fioletowe okulary z różowymi szkłami i bardzo chcieliśmy je mieć. :D Podeszłam to jakiejś Pani zapytać się czy można jeszcze je gdzieś dostać, a ona zaprosiła nas na after party w jakimś klubie. Powiedziałam jej, ze specjalnie przyjechaliśmy ze Zgorzelca na tego Flash Moba i rozpaczamy z tego powodu, że się spóźniliśmy, no ale to nic nie dało, nadal nie wytrzasnęła dla nas okularów. Odchodząc usłyszeliśmy jak ktoś za nami krzyczy "Ejjj Zgorzelec! Mam dla Was okulary!" Hahahahah, to było całkiem zabawne, bo odwracając się zauważyliśmy takiego pana, który dosyć szybko biegł w naszą stronę w kartonem okularów. :P Dał je nam, znów zaprosił na after party, a my uradowani poszliśmy na miasto. :D Oczywiście nie poszliśmy after party, bo zajęliśmy się czymś innym, no ale to jest już dłuższa historia, której też tak do końca nie pamiętam. :D

Jeju, chyba się zbytnio rozpisałam. Jeżeli przeczytaliście do końca, to bardzo Wam dziękuję, że tyle wytrwaliście. :P Nie mam za dużo zdjęć, bo większość nie nadaje się do użytku publicznego, no ale zobaczcie chociaż parę z nich :)










Jeszcze parę zdjęć ma Kinga na telefonie, no ale to pokażę Wam kiedyś przy okazji, albo jak będę miała chwilę, to napiszę drugą notkę o praktykach, może do tego czasu przypomni mi się jeszcze jakaś historia. :)

Paa :*

You Might Also Like

2 komentarzy

Co sądzisz o moim blogu? Mam nadzieję, że Ci się podoba. :)
Dziękuję bardzo za komentarz ;*

Następny cover

Polecany post

We love you harder ft. Evex - MEDLEY

Z Eweliną nie widziałyśmy się od czasów naszego pierwszego wspólnego nagrania. Była to polska wersja piosenki "Codigo amistad" z ...

Popular Posts