Początek roku szkolnego.

20:58

   Echhh! Jestem wściekła! W dzień rozpoczęcia roku szkolnego tj. 2 września, zaraz po apelu, napisałam taką super notkę, że to się aż w głowie nie mieści. Opisałam w niej dokładnie wszystkie emocje jakie mną targały, gdyż byłam tuż po występie i mojej jakże wielkiej porażce... A to wszystko szlag jasny trafił, ponieważ mój "kochany" telefon nie chce opublikować tej notki! :O Dlatego też jestem zmuszona do napisania jej od początku. Niestety, nie pamiętam już dokładnie treści poprzedniego wpisu jak i również najzwyczajniej w świecie nie chcę opisywać tego wszystkiego, powiem Wam więc pokrótce, jak to mniej więcej wyglądało :) 
   Widzę tłum, wielki tłum ludzi, których znam.. Jestem przerażona. Mój strach wynikał z nieznajomości tekstu śpiewanej przeze mnie piosenki. Wiedziałam, że nie mam dokąd uciec, że nie mogę się teraz wycofać. Nie pomógł mi tez fakt, że nie zostałam miło przyjęta na scenie. Gdy  tylko weszłam, jedna z klas przywitała mnie zacnym "ooo nieee, znowu ona?" achhh, ta nasza miłość. :D Oczywiście się zraziłam, no i odpowiedziałam "no dzięki", ale mniejsza o to. Wiem, że nie powinnam tego robić, ale no kurczę, nikt w takiej sytuacji nie zachował by się rozsądnie :P Mój występ (jeżeli występem to można było nazwać) był według mnie, totalną klapą. Nigdy w życiu niczego tak nie zawaliłam, jak tamtego występu. Nigdy też nie było mi dane czuć się takim beztalenciem, jak w tamtej chwili... Zamiast normalnie zaśpiewać piosenkę Ellie Goulding "Burn", wymruczałam ją. :D No no, po prostu porażka na całej linii. Ciągle przewracałam kartki z tekstem, nie trafiałam w melodię, przekręcałam tekst i robiłam wiele innych rzeczy, których nie powinnam była robić w tamtym momencie. Na koniec zapomniałam o jeszcze jednym refrenie... Muzyka wciąż leciała, a ja już nie wiedziałam co śpiewać. W końcu taka nieogarnięta zaczęłam się śmiać sama z siebie i z mojej bezsilności... W efekcie odeszłam od mikrofonu. :D Miałam wrażenie, że zaraz się zapadnę pod ziemię, ale śmiałam się... Śmiałam się z tego, że mi nie wyszło. Dziwna filozofia :)) Najlepsze jest to, że gdy ćwiczyłam w domu i w szkole przed apelem, wszystko było w jak najlepszym porządku. Nic mi się nie myliło, ładnie wszystko ogarniałam. Dopiero w momencie, gdy podeszłam do mikrofonu, zaczęło mi odwalać. Dzisiaj nasz Pan od PP zapytał się mnie, co paliłam przed apelem. :D Jak już powiedziałam, nie wiem co się stało w tamtym momencie i nikt tego nie ogarnia, ze mną na czele. Oczywiście dostałam opieprz od Pani dyrektor, no i zapewne już nigdy nie wezmę udziału w żadnej szkolnej imprezie, ale to nic. :)) Przynajmniej może zacznę się uczyć, a to że raz nawaliłam nie znaczy, że rzucam wszystko w cholerę! :D
 Tak wiem, ze teraz pewnie polecą hejty i wgl, ale... Skoro chcecie się wyżyć, to śmiało, piszcie. :) Jak już pisałam w komentarzach ostatnimi czasy, znam swoją wartość, wiem co potrafię, wiem czego się nie ruszać, więc nie musicie mi powtarzać w kółko, że tak naprawdę nie śpiewam, lecz wyję i takie tam. :) Mnie naprawdę takie komentarze nie ruszają. No ale skoro musicie, to droga wolna, może się dowiem czegoś nowego o sobie. Szczególnie od osób, które nigdy w życiu ze mną nie rozmawiały :)) 





Ostatnie zdjęcie pożyczyłam sobie od zinfo.pl :))

You Might Also Like

4 komentarzy

  1. nie no fakt trochę spierdzieliłaś ale nie poddawaj się, może to nie była piosenka dla ciebie. Zapewne znajdą się hejty ale jak teraz się nie udało to uda się następnym razem ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie poddawaj się! Może nie bylo najlepiej, ale kazdemu sie zdarza. :)

    OdpowiedzUsuń

Co sądzisz o moim blogu? Mam nadzieję, że Ci się podoba. :)
Dziękuję bardzo za komentarz ;*

Następny cover

Polecany post

We love you harder ft. Evex - MEDLEY

Z Eweliną nie widziałyśmy się od czasów naszego pierwszego wspólnego nagrania. Była to polska wersja piosenki "Codigo amistad" z ...

Popular Posts