Ty się nie zmieniaj i spełniaj marzenia!

... bo nic do stracenia już nie masz, o nie!

Większość z nas ma swoje marzenia, małe bądź wielkie. Jedni starają się za wszelką cenę je spełnić, drudzy nie są w to aż tak bardzo zaangażowani, ponieważ "moje marzenie jest nieosiągalne". Są jeszcze tacy, którzy zostawiają swoje marzenia losowi i myślą, że co ma być to będzie. :) 
Jeżeli jesteście ze mną na bieżąco, to z pewnością wiecie, że całym sercem i duszą należę to tej pierwszej grupy. Dążę do spełnienia moich marzeń w dzień i w nocy, chociażby miało zabraknąć za to czasu przez życie codzienne, to staram się nadrabiać jak tylko się da. Tak też było i w tym przypadku. 

Listopad jest dla mnie miesiącem spełniania marzeń i tak jest chyba co roku, ponieważ zazwyczaj w listopadzie są castingi do wszelakich programów talent show. :D W tym roku nie dość, że jest casting do programu "Idol" 26. to już na początku miesiąca miałam okazję spełnić kilka moich małych-wielkich marzeń. Coś co wydawało mi się nieosiągalne. :)

Sylwia Grzeszczak "Tamta dziewczyna" Tour

Tego nie planowałam ja. Moja przyjaciółka już w sierpniu, kupiła nam bilety na koncert Sylwii Grzeszczak we Wrocławiu. Miały być w pierwszym rzędzie, ale organizatorzy nas zaskoczyli, o czym dowiedziałyśmy się w dniu koncertu przed wejściem na Halę Stulecia. Okazało się, że organizatorzy postanowili dodać jeszcze bilety i cały sektor Golden, gdzie między sektorem a sceną nie było żadnych barierek! A my w tym czasie posiadałyśmy bilety na płytę pierwszą tuż przed sektorem Golden. Dowiedziałyśmy się od dziewczyn czekających już na koncert (Daria, Ola i Ola - pozdrawiam :)), że prawdopodobnie jest możliwość wymiany biletu z płyty na sektor Golden za dopłatą 30 zł od biletu (taka była faktyczna różnica cenowa między tymi biletami). Bez zastanowienia Kinga pobiegła wymienić nam bilety i się udało! Zdobyłyśmy nasz wymarzony bilet pod sceną. Ale to nie wszystko! Z racji, że stałyśmy czwarte w kolejce pod drzwiami, udało się nam stanąć pod samą sceną. Mogłyśmy się opierać o nią łokciami. Osobiście, ja tam kładłam telefon, na szczęście nie podeptali :D Podczas koncertu Sylwia przy piosence "Tamta dziewczyna" dawała fanom przy scenie zaśpiewać kawałek piosenki. Niesamowicie się ucieszyłam, bo to fajna szansa, by zaśpiewać z Sylwią Grzeszczak. Najpierw dała zaśpiewać chłopakowi niedaleko nas, a na następnym refrenie podeszła do mnie! Udało się! Sylwia dała mi szanse zaśpiewania całego refrenu samodzielnie, po prostu szał! Totalnie nie spodziewałam się tego, pomimo że bardzo tego chciałam. Dała szansę zaśpiewam tylko dwóm osobom i w tym byłam ja - niesamowite przeżycie. Później Kinga starała się złapać ją za rękę i... udało jej się! Hahahha, przeżywała że nigdy tej ręki nie umyje :D
Po koncercie Sylwia ogłosiła, że zostanie na pospisywanie autografów i zdjęcia, więc bez wahania zostałyśmy do samego końca. Udało nam się wejść jako pierwsze i jako prawie ostatnie. Cudowne przeżycie. :)) 





Red Lipstick Monster "Tajniki RLM - DIY"

Jednak na tym nie koniec spełniania moich marzeń. Dzień później moja ukochana YouTuberka Ewa Grzelakowska - Kostoglu (Red Lipstick Monster) miała we Wrocławiu w Renomie podpisywanie swojej nowej książki "Tajniki Red Lipstick Monster - DIY". Miałam wtedy zajęcia na uczelni do godziny 19:30 i nie wiedziałam czy zdążę zobaczyć Ewę i dać jej do podpisania książkę. Napisałam jej w komentarzu na facebooku, że nie wiem czy zdążę. Odpisała mi, że muszę się pospieszyć, bo do godziny 20:00 jest czynna Renoma - galeria w której odbywało się podpisywanie. Na moje szczęście Pan na uczelni wypuścił nas szybciej i dodatkowo pod samą Renomę podwiozła mnie moja koleżanka Żaneta - dziękuję. :) Dzięki temu zdążyłam na podpisywanie książki. Podczas spotkania z Ewą powiedziałam jej, że przyleciałam do niej szybciutko z uczelni, a ona pochwaliła to, że nie uciekłam z zajęć, no i pamiętała, że to ja do niej pisałam ♥ Podpisała mi dwie książki, zrobiłam sobie z nią zdjęcie i musiałam uciekać. Niestety nie dość, że Pani obok poganiała, to w dodatku o 20:30 miałam ostatni pociąg i musiałam jak najszybciej dostać się na Dworzec Główny. Cały weekend był jednym z najlepszych w moim życiu, pomimo że chodziłam niewyspana, ale za to pełna energii i podekscytowania. :)


(na zajęciach napisałam też list do Ewy - mam nadzieję, że go przeczyta)




Sylwia Lipka "Szklany sen" Tour

Na koniec tego dobrego, miałam okazję ponownie spotkać się z Sylwią Lipką - tym razem na jej własnym koncercie! Szaleństwo. Jak widziałyśmy się w Radiu Young Stars we wrześniu Sylwia miała swoją wierną grupę fanów, ale to co się dzieje teraz w jej życiu to istne szaleństwo! Brawo Sylwia, świetny koncert i przecudowna płyta. Dzięki przemowom, które Sylwia wplatała między piosenki, miałam okazję dowiedzieć się dlaczego powstały oraz jakie jest ich głębsze znaczenie. Po tym koncercie utwierdziłam się w tym, że "Szklany sen" to świetna płyta, która jest przede wszystkim napisana szczerze i od serca. Brawo. ♥ Dzięki temu koncertowi miałam też okazję spotkać moich Sharonersów. ♥ Dziękuję za wszystko kochane :* <3 I pozdrawiam, Dominikę, Julkę, Krysię i Olę, które nie bały się do mnie podejść i pogadać, bardzo sobie to cenię. Dziękuję :*








Patrząc na wszystkie zdjęcia i wspominając tamte wydarzenia, z czystym sumieniem jestem w stanie stwierdzić, że to jest bardzo emocjonujący miesiąc. Tym bardziej, że zaraz 27. mam kolokwium na uczelni, więc emocji końca nie widać. :) Ponad to spełniłam kilka z moich małych-wielkich marzeń i jestem z tego dumna, bo tylko samozaparcie i chęć dążenia do celu pozwoliły mi je spełnić.

A Wy? Do której grupy marzycieli należycie? 

Vlog: Telefony od widzów

"Halo? Ola, to TY?!"

"Dodzwoniłam się do Oli?"

Takie własnie pytania padały w momencie gdy odbierałam telefony od Was. Było to bardzo miłe i czasami zabawne, kiedy opowiadaliście mi historie swoich nieudanych połączeń. 
Postanowiłam zrobić takiego vloga, ponieważ kiedyś już miała miejsce taka akcja ode mnie, z tym że to Wy mi podawaliście numery i to ja dzwoniłam do Was. :) Nie było wtedy kręconego filmiku, bo nie miałam jeszcze zbyt dobrego sprzętu, a po za tym nie było aż tyle rozmów, aby kręcić z tego vloga. Tym razem postawiłam na trochę inną taktykę i okazała się ona o wiele lepsza. Cieszę się bardzo, że tylu z Was chciało ze mną porozmawiać i zapewniam, że w przyszłości "Telefony do widzów" będą miały swoją drugą odsłonę! A tymczasem zobaczcie filmik, który powstał :)


Co z Violettą?

Witajcie kochani! :)

Zapewne zauważyliście, że od pewnego czasu pojawia się na moim kanale dosyć dużo piosenek z płyty TINI oraz teraz z serialu "Soy Luna". Nasuwa się na myśl pytanie "Ale hola, hola! Co z Violettą??". Natychmiastowo biorę się za odpowiedź na to pytanie! :) 

Już jakiś czas temu, kiedy to "Soy Luna" zaczęła wychodzić powoli na światło dzienne, obiecałam Wam, że nie kończę z Violettą i nie ma siły na świecie, która by mnie do tego zmusiła. No i dalej zostaję przy moim zdaniu. :) Dzisiaj miałam troszkę pracowity dzień, ale znalazłam chwilkę dla naszego fioletowego serialu i przypomniałam sobie jaki on był cudowny. Po oglądałam sobie różne filmiki na YouTube, posłuchałam wyrywkowo piosenek ze wszystkich 3 sezonów, no i na tym nie zostało. Skończyłam też dopracowywać polską wersję "Underneath it all", która będzie następna w kolejce do odstrzału i... zrobiłam coś jeszcze.

Przypomniałam sobie ile było, jest i jeszcze może być spekulacji dotyczących mojej polskiej wersji "Soy mi mejor momento". Widzowie na podstawie obrazu, który nie zgrywa się z dźwiękiem niestety sugerują mi, że to nie mój głos. Oskarżają mnie o kradzież, podszywanie się i tak dalej, co na dobrą sprawę nie jest nawet w jakiejś części prawdą, bo jedyne co mogłam "ukraść" to podkład do tej piosenki z YouTube.  :D

Tak więc tak więc. Spontanicznie chwyciłam za selfiestick'a, włączyłam sobie podkład na YouTube i zaczęłam nagrywać telefonem cover na żywo! :) Mam nadzieję, że tym filmikiem otworzę oczy niektórym internautom, a jeśli nie, to nie mam zamiaru się dalej bawić w kotka i myszkę. Tak naprawdę to jest moja praca włożona w tą piosenkę. Pamiętam jakie były z nią problemy. :/ Musiałam ją chyba ze 4 razy wrzucać na YouTube, bo blokowali mi ją na mocy praw autorskich przez obraz wideo. W końcu na szybkiego nagrałam śpiewającą siebie, żeby jakikolwiek obraz był w filmiku. Na szybko, w stresie, no i proszę. Brak synchronizacji między dźwiękiem a obrazem. No niestety stało się. :) Mam nadzieję, że cover na żywo się Wam spodoba, jeśli tak fajnie by było jakbyście powiedzieli co o tym sądzicie w komentarzu :) :* 



Jesteś czyli polska wersja Eres z serialu Soy Luna!

Witajcie kochani!

Jak wszyscy wiemy, życie płynie dalej, trzeba iść do przodu i nie szufladkować się w jednym miejscu. Wielu fanów Violetty doskonale wie o tym, że na Disney Channel pojawił się nowy serial pokroju argentyńskiej telenoweli. Niektórzy nie lubią owego serialu, bo jest on dla nich "beznadziejnym zastępstwem Violetty", niektórzy wręcz go ubóstwiają. Tak, tak... mowa tutaj o nowej produkcji Disneya, serialu "Soy Luna", który już od premiery podbija serca dzieci i młodzieży na całym świecie! 

Jakiś czas temu napisałam posta z porównaniem obu wcześniej wspomnianych seriali [klik]. Co mojej opinii na ten temat zbyt wiele się nie zmieniło. Po obejrzeniu wszystkich 3 sezonów Violetty i pierwszym 40-stu odcinków pierwszego sezonu Soy Luny, stwierdzam że oba seriale są świetne! Może jest to zasługa tego samego producenta, może jest to zasługa czegoś lub kogoś innego. Jednak nie zmienia to faktu, że oba seriale są świetne i tego nie da się ukryć. :)

Fani Violetty nie mają się czego obawiać, ponieważ jestem zdania, że jeśli coś się komuś naprawdę podoba, to nie zrezygnuje z tego choćby nie wiem co :) Tak też jest w przypadku obu produkcji Disney'a.

Ale koniec o serialach! Czas na polską wersję! 
Już jakiś czas temu obiecałam Wam, że zacznę nagrywać polskie wersje z serialu Soy Luna. :) Po tym jak nadrobiłam sobie stracone odcinki w internecie postanowiłam, że to jest ten czas, aby pierwsza polska wersja z tego serialu wyszła na światło dzienne. :)
O tym dlaczego wybrałam akurat "Eres" napisałam pod filmem na YouTube:

Wybrałam piosenkę "Eres" ponieważ zawsze staram się wybierać najpierw piosenki bliskie mojemu sercu i duszy, a dopiero później Wasze propozycje. Polska wersja "Jesteś" jest przepiękną piosenką, która opowiada o miłości i jest skierowana do ukochanej osoby, opowiadając jej o swoim uczuciu. Niesamowita piosenka ♥ 

Mam nadzieję, że polska wersja przypadnie Wam do gustu i to nie będzie koniec polskich wersji z serialu "Soy Luna" :)

Zapraszam:



Palma de Mallorka - wspomienia

Witajcie kochani!

Pogoda ostatnimi czas nas nie rozpieszcza. Zimno, mokro, ponuro, aż się nic nie chce robić. Niestety taki uroki jesieni. :) Jednak wczoraj gdy jechałam do pracy zobaczyłam po drodze przebłyski słońca między złotymi liśćmi. To było takie piękne zjawisko. Os razu nabrałam ochoty, żeby zrobić z Patrycją kolejną z naszych sesji - tym razem oczywiście w otoczeniu jesiennej aury. Achhhh, jak mi tego brakuje. Trzeba będzie się w niedługim terminie umówić z Patrycją. Choć może być ciężko w momencie gdy obie pracujemy i mamy mega dużo spraw na głowie związanych własnie z pracą, domem i nie tylko. Ale wiecie "kto nie gra, ten nie wygrywa" dlatego warto spróbować. :)

Wracając do tematu posta, jadąc właśnie do pracy i widząc to przepiękne słońce uświadomiłam sobie, że jeszcze 3 tygodnie temu grzałam tyłeczek na hiszpańskiej wyspie i miałam wszytko w nosie - to były czasy ♥ Mając na uwadze to jak dobrze bawiliśmy się z Przemkiem i Kingą w tym roku, z pewnością niedługo zaczniemy planować przyszłoroczne wakacje :) Będąc tam bardzo chciałam uwiecznić jak najwięcej, nie tylko po to aby mieć dla siebie świetną pamiątkę, ale także dla Was. Chciałam Wam pokazać skrawek moich wakacji oraz tego jak wygląda ta malownicza wyspa, na którą zawsze chciałam polecieć. :) Z tej okazji wrzuciłam nawet jakiś czas temu wideo vloga z całej "wycieczki"

[kliknij w obrazek, aby przejść do filmu]

Ale oprócz filmu, mam też masę zdjęć z tego wypadu, które pragnę Wam pokazać. :)









































A jak tam Wasze wakacje? Mam nadzieję, że macie co wspominać, bo w końcu jakoś trzeba sobie rozchmurzyć te szare dni . :))

Buźka kochani! :*